Po tygodniowym rejsie i odpoczynku z przyjaciółmi i dwójką dzieci (2 i 6 lat) …. zaraz, zaraz  odpoczynku na jachcie z takimi małymi szkrabami czy to w ogóle możliwe ? Spokojnie, daliśmy radę już zapowiedziały się na przyszły rok … ale do rzeczy bo miało być o regatach. Przewieźliśmy jacht na Jeziorak, akwen na którym zaczynałem żeglować 25 lat temu. Na starcie w naszej klasie (T3) stanęła rekordowa liczba 17 jachtów z całą czołówką startującą w Pucharze Polski. W stosunku do poprzednich regat poczyniliśmy pewne zmiany. Postanowiliśmy tym razem płynąc w 3 osoby zamiast w 4 biorąc pod uwagę słabowiatrowe prognozy i odgruzowaliśmy jacht z turystycznego wyposażenia. Po ostatnich ważeniach wyszło, że mamy ponad 100 kg nadwagi.

Na brzeg poszły zatem stoliki kokpitowe, stalowe podpory, materace, koce, śpiwory, garnki i wszystkie pozostałe szpeje, które wozimy podczas urlopu.  Szacuję, że w ten sposób odchudziliśmy się o jakieś 50 kg. Zawsze to trochę mniej. Oczywiście pokręciłem też takielunek. Pierwszy bieg to długa halsówka, którą mieliśmy dopłynąć do akwenu docelowego pozostałych wyścigów. Po 20 zwrotach przez sztag wysunęliśmy się nieznacznie przed Zalewo. Po kolejnych 50 nadal prowadzimy ale Zalewo depcze nam po piętach (po pawęży powinienem raczej napisać). Gdzie ta meta? Jest, jeszcze ze 20 zwrotów i będziemy pierwsi. Już był w ogródku, już witał się z gąską a tu nagle błąd na 3 zwroty przed metą, pozorna odkrętka wiatru, która okazała się tylko kilkusekundową zmianą i przegrywamy o długość kadłuba.

Tak to nas rozzłościło, że w drugim wyścigu weszliśmy z przewagą 200 metrów nad kolejnym jachtem (Variette). Gdy czekaliśmy poza metą po ukończonym wyścigu reszta stawki wchodziła dopiero na dolny znak. Trzeci wyścig był chyba najbardziej zacięty. Od początku rywalizowały z sobą trzy jachty: Zalewo, Santana i nasz focus. Finalnie skończyliśmy na drugim miejscu za Santaną a przed Tomcolorem (w ostatniej chwili włączył się do rywalizacji) i Zalewem. Po pierwszym dniu  jesteśmy na pierwszym miejscu z 5 punktami (2,1,2). Za nami ciasno bo po 11 punktów ma Santana, Zalewo i Tomcolor. Po nocnej imprezie wstajemy w bojowych nastojach. W szkwałach siła wiatru ma dochodzić do 4B czyli dla nas OK. Organizator przygotował na ten dzień dwa długie wyścigi. Na starcie ustawiamy się na dobrej pozycji. Na kilkanaście sekund przed startem widzimy, że płynie na nas pełnym bajdewindem rozpędzona DZ. Krzyczymy, że nie mają miejsca co usłyszeli i zaczęli ustępować. Na przeszkodzie stanął im jednak statek komisji więc finalnie postanowili jednak ponownie odpaść i wjechali nam z impetem w burtę. Oczywiście obróciło nas do wiatru i stanęliśmy w miejscu patrząc z rozpaczą jak reszta stawki na pełnej szybkości oddala się od linii startu.

Po pewnym czasie zdołaliśmy się odkleić od DZ i zaczęliśmy odrabiać straty. Na halsówce nasz focus jest bardzo szybki więc udaje nam się o dziwo odrobić straty, wyprzedzić rywali i zakończyć ten wyścig na 1 miejscu z przewagą kilkunastu długości nad kolejnym jachtem. Zatem co by się nie działo to jesteśmy już na najwyższym stopniu podium. Choć ostatni wyścig był dla nas tylko formalnością to postanowiliśmy nie odpuszczać i sprawdzić jak jacht będzie spisywał się na długim wyścigu ustawionym z wiatrem. Wydaje się, że udało nam się trafić z ustawieniem takielunku bo ten wyścig także wygrywamy. Rywalizację zakończyliśmy więc na pierwszym miejscu z 5 punktami za nami Tomcolor z 11 punktami i Zalewo. Dziękujemy za emocjonującą rywalizację. Udało nam się w końcu rozpływać i ustawić jacht. Szkoda, że na dopiero na koniec sezonu.